wtorek, 24 marca 2015

USG ciąży - kiedy, jakie, co oznaczają skróty


USG - to chyba najbardziej wyczekiwany moment wizyty u lekarza każdej ciężarnej. Zawsze mu towarzyszy burza skrajnych emocji - ciekawość, radość, ale i niepokój. To taki moment, kiedy na moment znika niedowierzanie, że rozwija się w nas malutki Człowiek - na własne oczy widzimy tą maluteńką postać. Twarz, rączki, nóżki, widzimy jak się porusza, jak ziewa, mlaszcze, wystawia język. Kochamy podglądać, jak się zachowuje potomek w swoim ciasnym M1. Ta chwila zdecydowanie buduje silną więź między nami - matkami a naszymi pociechami. Ile z nas w drodze na wizytę wcina batoniki, czy inne formy słodkiej czekolady, żeby obudzić młodego człowieka, pobudzić go do aktywności i podejrzeć jak najwięcej się da... Jednocześnie tym niesamowitym przeżyciom towarzyszy niepokój i lęk - czy dziecko się na pewno poruszy, w napięciu czekamy na charakterystyczny (magiczny, a jednocześnie dość przerażający!) odgłos bicia jego serduszka, wyczekujemy słów lekarza, że wszystko jest w porządku.

Koniec badania, lekarz wręcza nam stos ręczników papierowych do wytarcia i kilometrowy pasek zdjęć. A na nim, oprócz portretu pociechy, dziwne kształty, na których granicach widnieją krzyżyki, a te znowu łączą przerywane linie. Dziwne skróty - AC, HFR, FL, AFI.... Co one tak naprawdę oznaczają? Które są dla nas najważniejsze? Rozszyfrujmy te najbardziej podstawowe i jednocześnie - istotne dla nas-rodziców.

CRL - to jeden z pierwszych pomiarów, wykonywać go można tak długo, jak płód mieści się w całości w 'polu widzenia' głowicy. Oznacza długość ciemieniowo-siedzeniową płodu, czyli tą od czubka głowy do kości ogonowej (końca tułowia). W skrócie - to długość ciała naszego dziecka (nie uwzględniając nóżek). Później zastępowany przez...

EFW - czyli przybliżoną wagę płodu. Jest ona wyliczana na podstawie kilku parametrów:

HC - obwód główki
AC - obwód brzuszka
FL - kości udowej
BPD - wymiaru dwuciemieniowego główki.

Aparat dokonuje szybkiej kalkulacji i na wydruku podaje nam gotowy wynik w gramach. Im płód większy (im ciąża bardziej zaawansowana), tym wynik jest obarczony większym błędem pomiarowym (trudniej jest zmierzyć dziecko, które nie mieści się całe w polu widzenia głowicy, które się porusza, czy nurkuje główką głęboko w kanale rodnym gotowe do wyjścia). Wynik może być fałszywie zaniżony, bądź zawyżony. Stąd pamiętajmy, że masa ciała dziecka jest jedynie przybliżona!

HL - długość kości ramiennej

FHR/ASP - czynność serca (tętno płodu). Najlepiej, jeśli mieści się w granicy 120-160.

AFI - ilość płynu owodniowego (wód płodowych).

AUA - średni wiek ciąży (wg USG) oraz EDD - przybliżona data porodu. I tutaj warto się na chwilę zatrzymać, gdyż ten pomiar, obok EFW, wywołuje często sporo emocji u przyszłej matki. Nie każda (a raczej rzadko która) z nas wie, że wynik ten jest miarodajny, jeśli USG wykonywane jest między 11. a 13. tygodniem ciąży. W tym okresie daje nam najbardziej prawdopodobny wiek płodu i termin porodu (bardziej dokładny niż ten wyliczany z daty ostatniej miesiączki). Do tego momentu każdy płód powinien się rozwijać w analogicznym tempie. Po tym czasie nasze dzieci rozwijają się w indywidualnym tempie i normy, w jakich powinny się mieścić pomiary, są zdecydowanie szersze. Część dzieci będzie miało długie nogi (zwykle w przypadku wysokich rodziców), czyli np. wynik FL będzie wysoki, inne mogą być drobne i nóżka będzie krótsza). Ważne jest, by zachowane były odpowiednie proporcje. Nasze dziecko po 13. tygodniu ciąży staje się unikalne, kształtują się jego indywidualne cechy budowy ciała. Aparat USG wyliczy nam więc wiek ciąży na podstawie FL na konkretny tydzień ciąży (powiedzmy 20.), brzuszek może być szczupły i dać wynik 17. tygodnia ciąży, główka spora i wskazywać 21. tydzień. Dopóki jednak proporcje są prawidłowe - nie ma powodu do paniki. Wciąż pamiętajmy o błędach pomiarowych! Więc jeśli nagle w 31. tygodniu ciąży aparat wydrukuje nam informację, że jesteśmy w 36. tygodniu, nie pakujmy w panice torby do szpitala :)

Stąd, jeśli nie znajdujemy się w grupie wysokiego ryzyka (zaawansowany wiek matki, obciążony wywiad rodzinny), powinnyśmy się głęboko zastanowić, czy wykonywać 'modny' ostatnio test PAPP-A. Nie każdej z nas lekarz dokładnie wyjaśnia, na czym ten test polega. A w telegraficznym skrócie jest to test oparty na metodzie prawdopodobieństwa. Wykonuje się go na podstawie badania krwi (oznaczenie poziomu gonadotropiny kosmówkowej, czyli beta-hCG oraz białka PAPP-A), badania USG (przezierność karkowa - NT, kość nosowa- NB, zastawka trójdzielna serca) oraz szczegółowego wywiadu rodzinnego - między 11. a 14. tygodniem ciąży. Należy podkreślić, że jest to metoda nieinwazyjna, czyli nie stanowi zagrożenia dla płodu. Ale pamiętajmy - jeśli nie ma wyraźnych wskazań do tego badania, możemy się narazić na niepotrzebny stres (a ten jest ogromny w czasie oczekiwania na wynik!). Dodatkowo, mając na uwadze błędy pomiarowe aparatów, istnieje ryzyko otrzymania wyników fałszywie pozytywnych, a w przypadku pozytywnego wyniku testu PAPP-A należy wykonać inwazyjną amniopunkcję (mówiąc oględnie - wbicie w brzuch igły, przebicie się przez błony płodowe do jamy macicy, w której rozwija się płód). Sama, nie wiedząc prawie nic o tym teście, pod namową lekarza zastanawiałam się, czy wykonać ten test. A żadnych wskazań do niego nie miałam! Szczegółowo zgłębiłam temat i podjęłam decyzję, że nie będę się narażać na niepotrzebny stres. I odetchnęłam z ulgą, kiedy po badaniu USG w 12. tygodniu ciąży (badanie przeprowadzał lekarz, który dodatkowo mnie namawiał na wykonanie testu) w jednym z popularnych warszawskich centrów medycznych, postanowiłam zweryfikować jego poprawność u wybitnego specjalisty na najwyższej jakości ultrasonografie... Okazało się, że wynik przezierności karkowej uzyskany w badaniu nr 1 (który miał być podstawą testu PAPP-A) był daleki od rzeczywistego. Wyobraziłam sobie tylko, co byśmy przeżyli otrzymując wynik badania i podziękowałam samej sobie za kierowaniem się zasadą ograniczonego zaufania do lekarzy.


Kończąc tym, czym powinnam zacząć, czyli podstawami w telegraficznym skrócie:

W Polsce zalecane jest wykonanie trzech badań USG w trakcie całej ciąży:
1. USG I trymestru: między 11. a 13. tc (pierwsze USG nie wcześniej niż w 7. tc i nie później niż w 13. tc). Jeśli badanie wykonujemy przed 11. tc będzie to badanie transwaginalne (przezpochwowe). W tym rodzaju badania USG lekarz będzie miał możliwość zmierzenia długości szyjki macicy.
2. USG II trymestru: tzw. połówkowe. Należy je wykonać w okolicy 20. tc (+/- 2 tyg.). Podczas tego badania przy odrobinie szczęścia poznamy płeć naszego dziecka!
3. USG III trymestru: wykonywane po 30. tc. Tu ważne będzie m.in. określenie stopnia dojrzałości łożyska.

Jakie są rodzaje USG?
- wspomniane wyżej USG transwaginalne (przezpochwowe)
- USG 2D (czyli to najbardziej znane, popularne, wszechobecne; czarno-biały, płaski obraz, najmniej spektakularny dla rodziców, najbardziej miarodajny pod względem medycznym)

- USG 3D (czyli obraz trójwymiarowy, widzimy rysy twarzy dziecka, paluszki itp.; obraz jest nieruchomy)

- USG 4D (obraz trójwymiarowy, ruchomy; pod względem medycznym mniej istotne, najbardziej pożądane przez przyszłych rodziców - to pamiątka na przyszłość, gdyż film można zapisać na płycie CD)
- USG Doppler (służy badaniu przepływów krwi przez pępowinę, aby zweryfikować m.in. czy dziecko jest prawidłowo odżywiane, kiedy łożysko osiąga stopień wysokiej dojrzałości).


Czy badania USG są bezpieczne dla płodu? Nie do końca wiadomo... Badania USG zaczęto wykonywać w latach 80-tych XX. wieku, a to jeszcze za krótko, by jednoznacznie ocenić konsekwencje jego wykonywania. Stąd obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Warto się zastanowić, czy powinniśmy stawiać zwykłą ciekawość nad dobrem naszej pociechy i wykonywać więcej niż zalecane trzy badania, jeśli nie ma ku temu medycznych wskazań...

niedziela, 1 marca 2015

Suplementy dla ciężarnych i matek karmiących - czy warto stosować?

Niejedna z nas zadawała/zadaje sobie to pytanie. Czy zażywać suplementy dla kobiet w ciąży/karmiących. Znaczna większość lekarzy zaleca ładowanie w siebie powszechnie dostępnych na rynku preparatów wspomagających organizm matki i rozwijającego się w jej łonie płodu, tak naprawdę bezpodstawnie. Nie zostały bowiem przeprowadzone badania, potwierdzające zasadność zażywania złożonych suplementów. Ale jakie tak na prawdę witaminy i mikroelementy są kluczowe dla prawidłowego jego rozwoju z imponującej listy, jaką przedstawiają na opakowaniach producenci? Jaki ich procent ulegnie skutecznemu wchłonięciu? 

Naukowo dowiedziono zasadność przyjmowania suplementów zawierających kwas foliowy i kwasów DHA.

Po pierwsze - KWAS FOLIOWY.

Pojęcie znane chyba każdej kobiecie w wieku rozrodczym. Kwas foliowy jest związkiem organicznym należącym do witamin z grupy B. Organizm ludzki nie jest w stanie sam syntetyzować tego związku, dlatego należy go dostarczać w odpowiedniej ilości wraz z pożywieniem oraz suplementami. Mimo że związek ten znany jest większości z nas, to jednak nie zdajemy sobie sprawy jak istotną rolę pełni on zarówno w naszym organizmie, jak i w intensywnie rozwijającym się organizmie płodu. 
Zgodnie z obowiązującymi zaleceniami, dzienna dawka, jaką powinny przyjmować kobiety w wieku rozrodczym wynosi 600ug. Niewiele z nas wie, że zażywanie środków zawierających ibuprofen oraz salicylany (aspiryna), czy środków antykoncepcyjnych osłabia działanie folianów, a niedobór witaminy C osłabia zdolność organizmu do utrzymywania kwasu foliowego w stanie aktywnym metabolicznie. 

Jakie są objawy i skutki niedoboru kwasu foliowego?
Zagłębiając się w temat folianów nie kryłam zdziwienia, kiedy dowiedziałam się, jakie są ogólnoustrojowe objawy niedoboru tych związków. Dotychczas żyłam w przekonaniu, że kwas foliowy to związek niezbędny dla prawidłowego rozwoju płodu, dla dojrzałego organizmu jednak pozostaje bardziej obojętny. Jakże się myliłam! Bladość skóry, przemęczenie, problemy z koncentracją, ogólnie pojęta nerwowość (drażliwość, uczucie niepokoju, stany depresyjne, trudności w zasypianiu), stany zapalne języka i jego zaczerwienienie, problemy z płodnością - to tylko część sygnałów, świadczących o jego niedoborze. 
Dlaczego jest on tak istotny dla rozwoju płodu?
Kwas foliowy ma kluczowy wpływ na rozwój układu nerwowego płodu. Jego niedobór powoduje m.in. rozszczep kręgosłupa, bezmózgowie, problemy z oddychaniem, astmę, niską wagę urodzeniową. Ponieważ kształtowanie cewy nerwowej płodu następuje już w pierwszym miesiącu ciąży - stąd nie trzeba dokładnie tłumaczyć, jak istotne jest zapewnienie rezerwy folianów już na etapie planowania ciąży. W dalszym jej przebiegu dostateczne wysycenie organizmu w ten związek zapewni prawidłowy rozwój, odpowiednią wagę urodzeniową, zapobiegnie astmie, porodowi przedwczesnemu.
Odpowiedź na pytanie, czy zasadne jest przyjmowanie suplementów zawierających kwas foliowy jest oczywista. Kwas foliowy OBOWIĄZKOWY.  Wybór mamy ogromny. Jeśli nie doświadczyłyśmy poronienia, wystarczy dawka 600ug/dobę. W przeciwnym wypadku lekarz powinien dobrać większą dawkę, nawet 10-cio krotnie.

Istotny jest również stopień przyswajania tego związku przez organizm. Wynosi od 50 do 90% w przypadku dostarczania go z pożywieniem (ma to związek m.in. z przetwarzaniem żywności, kiedy kwas po prostu ulega zniszczeniu). W przypadku suplementów - przyswajalność oczywiście jest daleka od ideału. Warto więc dbać o dostarczanie kwasu foliowego w formie zarówno naturalnej, jak i syntetycznej. 

W stałym jadłospisie Mądrej Mamy powinny znaleźć się więc:
- wątróbka (bogate źródło żelaza - zapobiega anemii!!!)
- otręby pszenne (tętniące źródło błonnika - zapobiega zaparciom)
- szpinak (bogate źródło magnezu - zapobiega skurczom, żelaza i wapnia)
- brukselka
- bób
- kalafior
- brokuły.
Najlepiej, aby produkty żywnościowe były w jak najmniejszym stopniu przetworzone (dosypujmy otręby do jogurtu naturalnego, szpinak i brokuły tylko blanszujmy).


Po drugie - KWASY OMEGA-3 (DHA)
Istotność suplementacji kwasów DHA podkreślają zarówno polskie, jak i światowe stowarzyszenia naukowe. Kwasy te mają ogromne znaczenie w rozwoju centralnego układu nerwowego (największa ilość DHA odkłada się w mózgu płody między 26. a 40. tygodniem ciąży!), zapobieganiu porodom przedwczesnym, zmniejszaniu ryzyka stanu przedrzucawkowego, mają wpływ na procesy poznawcze, są składnikiem budulcowym siatkówki oka (duży wpływ na jakość widzenia). 

Zalecenia dotyczące dziennej dawki DHA są niejednolite. Te polskie - to około 200-300 mg. Europejskie - zaledwie 100-200 mg. Jednak w przypadku niskiego spożycia ryb i innych produktów zawierających DHA dzienna dawka powinna wynosić już 500 mg. Jednocześnie należy podkreślić, że nawet dwukrotnie wyższa dawka nie jest szkodliwa! 

Dlatego oprócz mądrej diety, należy przyjmować suplementy zawierające te kwasy.
Jest jednak haczyk. Podstawowym źródłem DHA są ryby morskie. A te niestety w obecnych czasach są rezerwuarem bardzo groźnej dla układu nerwowego toksycznej rtęci oraz szeregu innych toksycznych związków. Dlatego trzeba rozważnie wybierać gatunki ryb. Przede wszystkim unikajmy tuńczyka, łososia i... śledzi. Jeśli stosujemy suplementy - wybierajmy te pozyskiwane z alg morskich.

Co powinna zawierać dieta Mądrej Mamy, aby maluszkowi nie zabrakło zdrowych kwasów DHA:
- tłuste ryby morskie możliwie najwyższej jakości (poza tuńczykiem, łososiem i śledziem oraz wszelkimi gatunkami surowych ryb i owoców morza)
- tofu
- migdały
- orzechy włoskie
- olej lniany
- olej arachidowy
- olej rzepakowy (uwaga na modyfikacje genetyczne!).


 I na tym kończy się dwupunktowa lista suplementów, których istotność zażywania została potwierdzona naukowo. Całą resztę Mądra Mama zapewni swojemu potomstwu mądrą dietą. Przede wszystkim wsłuchujmy się w swoje ciało, analizujmy sygnały, które nam wysyła. Większość zachcianek ciążowych nie bierze się znikąd. Zaświtała Ci po drodze myśl, dlaczego sztandarową zachcianką ciężarnych jest śledzik? Organizm potrzebuje DHA! Kapusta kiszona, ogórki kiszone? Bogaaaaaate źródło witaminy C (niezbędna do metabolizmu kwasu foliowego) oraz bakterii probiotycznych (oprócz zwiększania odporności na choroby i ogromnej listy innych dobrotliwych działań, syntetyzują witaminy). I tak dalej, i tak dalej... Jedzmy zdrowo, jedzmy mądrze, a w naszym brzuchu wypączkuje zdrowe, dorodne dziecię. Na co ja i mój synek jesteśmy dowodem! W okresie ciąży jedynymi suplementami, jakie przyjmowałam, był kwas foliowy i kwasy DHA z alg. Reszta to zróżnicowana dieta bardzo bogata przede wszystkim w rozmaite warzywa i owoce. Synek urodził się w 39. tygodniu ciąży, ważył 3900g, po zetknięciu się z tym światem krzyczał ile sił w płuckach, nie miał nasilonej żółtaczki fizjologicznej, rozwija się znakomicie, ma 5 miesięcy i skosztował nawet pomarańcze, bez żadnej reakcji uczuleniowej.

Bo Mądra Mama to zdrowe i szczęśliwe dziecko :)