Udałam się wczoraj do jednej z moich ulubionych drogerii w poszukiwaniu kremu na przesuszoną po lecie skórę mojego dziecka. Niestety skuteczny do niedawna kremik Hipp nie daje rady na mocno przesuszoną skórę. Stanęłam więc przed półką i dokładnie naprzeciwko moich oczu ujrzałam czerwone logo popularnego Emolium. Chwyciłam więc krem od 1. dnia życia i od razu mój wzrok powędrował na tył opakowania, tropiąc szczegółowy skład kremu. Jako że producent informuje, ze krem można stosowac juz od dnia narodzin, czyli w okresie maksymalnej przepuszczalnosci skóry, spodziewałam się ujrzeć skład krótki i delikatny. Moje rozczarowanie sięgnęło zenitu, kiedy zobaczyłam długą listę składników i to nie byle jakich składników! Podziwiam producenta za odwagę i bezczelność, aby przeznaczać produkt pełen parabenów, PEGów, drażniącego oczy fenoksyetanolu i innych chemikaliów dla nowonarodzonych maluchów. Nie użyłabym go nawet ja, a co dopiero dziecko ze skórą cienką i przepuszczalną jak pergamin.
Niewypał ten, mimo atrakcyjnej promocji cenowej, pospiesznie odstawiłam na półkę i pospieszyłam donieść Mądrym Mamom -
OGROMNY minus dla produktów Emolium.
Za niedopuszczalny skład i nieodpowiedzialność.
Zdrowe dziecko, to szczęśliwe dziecko. Musimy mieć otwarty umysł, aby dokonywać świadomych wyborów, które będą dla niego najlepsze. Mądrego rodzica obowiązuje zasada ograniczonego zaufania, by jak najlepiej chronić swoją pociechę. Warto wiedzieć! Szukajmy, pytajmy, rozważajmy. Mamy prawo do wolnego wyboru. Spróbuję tutaj uporządkować co nieco. Stworzyć małą skarbnicę wiedzy w pigułce i podzielić się tym, czego do tej pory się dowiedziałam, dzięki szeroko otwartym oczom i uszom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz