Krótka chwila kombinatoryki i powstał deser godny króla (i królowej!), przypominający ciepłe lody z gorącymi malinami. Pewnego lata takie lody (zimne) podbiły moje serce w dawnej knajpce Muza na ul. Chmielnej.
CO UŻYŁAM:
- 1/3 kostki pótustego twarogu naturalnego
- 1/2 małego kubka jogurtu naturalnego
- duża garść malin
- opcjonalnie garść makaronu, żeby było bardziej sycące
JAK ZROBIŁAM:
Ser przełożyłam do miseczki, rozgniotłam widelcem, dodałam jogurt i wymieszałam na gładką masę. Makaron (nitki) ugotowałam i posiekałam, wymieszałam z masą serową i przełożyłam do pucharka. Maliny umyłam, włożyłam do rondelka i postawiłam na ogniu na kilka minut, mieszając garnuszkiem, żeby owoce się nie rozpadły, tylko dobrze podgrzały i puściły trochę soku. Przełożyłam na wierzch masy serowej. Deser zniknął w kilka minut :) Oto jak wyglądał:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz