Dziś w menu deserek - bezglutenowy, bezlaktozowy, mocno owocowy!
Po jego przygotowaniu prawdopodobnie większość z nas się zastanowi nad sensem kupowania gotowego kisielu w proszku pełnego barwników i aromatów :)
CO POTRZEBA:
- owoce: jakie i ile dusza zapragnie! Mogą to być owoce sezonowe, gruszki, tarte jabłka, także te zamrożone latem i jak nas daleko fantazja poniesie. Co prawda wydaje mi się, że arbuz, winogrono, czy banan średnio będą się nadawać do tego celu, ale jeśli tylko znajdą się ochotnicy to czekam z niecierpliwością na podzielenie się opiniami :)
- szklanka zimnej wody
- łyżka mąki ziemniaczanej
WYKONANIE:
Owoce myjemy, jeśli jest potrzeba - obieramy, wrzucamy do suchego garnuszka i rozgniatamy widelcem (duże owoce typu brzoskwinie, morele, jabłka drobno kroimy przed wrzuceniem do garnka). Jeśli puściły naturalnie sok, podgrzewamy same około 2-3 minut, jeśli nie, dolewamy odrobinkę wody przed podgrzaniem. Dzięki temu wydobędziemy z owoców ich naturalny aromat. Następnie dolewamy 3/4 szklanki wody i zagotowujemy. W pozostałej 1/4 szklanki wody mieszamy mąkę ziemniaczaną. Do gotujących się owoców wlewamy rozrobioną mąkę i energicznie mieszamy aż kisiel zgęstnieje (kilka sekund), zdejmujemy z ognia jak zacznie bulgotać. Gotowe, w kilka minut :)
Wersja 'na szybko':
Zamiast owoców możemy użyć gotowego soku z owoców, jeśli taki mamy.
Wersja 'dla dorosłych':
Można do smaku dosłodzić - na etapie gotowania owoców.
U nas od początku sezonu owocowego królują owoce z ogrodu Dziadków. Były truskawki, poziomki (obłędnie pyszny i pachnący kisiel!), dzisiaj wersja borówkowo-malinowa.
Kisiel tak przygotowany można podawać dzieciom już w niedługim czasie po wprowadzeniu danego owocu.
Nadaje się idealnie na osłodę dla matek karmiących już w początkach karmienia, kiedy jeszcze nie wiemy, czego nasz noworodek nie toleruje, a mamy ogromną potrzebę osłodzenia sobie nieprzespanych nocy :) Ja w tym celu dusiłam w rondelku z niewielką ilością wody pokrojone jabłko, dodawałam szczyptę cynamonu i na koniec, kiedy jabłka miękły, zalewałam tylko 1/2 szklanki wody z mąką ziemniaczaną.
Zdrowe dziecko, to szczęśliwe dziecko. Musimy mieć otwarty umysł, aby dokonywać świadomych wyborów, które będą dla niego najlepsze. Mądrego rodzica obowiązuje zasada ograniczonego zaufania, by jak najlepiej chronić swoją pociechę. Warto wiedzieć! Szukajmy, pytajmy, rozważajmy. Mamy prawo do wolnego wyboru. Spróbuję tutaj uporządkować co nieco. Stworzyć małą skarbnicę wiedzy w pigułce i podzielić się tym, czego do tej pory się dowiedziałam, dzięki szeroko otwartym oczom i uszom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz